Dodatki do żywności – nie daj na sobie zarobić kosztem swojego zdrowia!

dodatki do żywności raport NIK

Kiedy zobaczyłem, że NIK analizuje dodatki do żywności pomyślałem, że szybko przejrzę raport i nie dowiem się niczego nowego. Raport możecie znaleźć [tutaj]. W końcu jestem mądry, mam dr z takiej tematyki i wiem jak chemia wpływa na organizm. Dlatego unikam żywności przetworzonej. Czytam dokładnie składy, więc wiem, co jem ja, moja rodzina, i przede wszystkim, moje dziecko. Jeśli widzę na opakowaniu jakieś E, to potrafię ocenić bezpieczeństwo produktu. No cóż, każdy może się mylić… Nie sądziłem, że jest tak źle.

Dodatki do żywności. Po co to komu?

Napiszę krótko i szczerze. Np. po to, żeby można było wygodnie pójść do marketu i tanio kupić zdrowy, gęsty jogurt naturalny w eleganckim opakowaniu, który ma długi termin przydatności. Żeby słodycze były idealnie kolorowe, aksamitne, chrupkie, pięknie się błyszczały i pachniały. Żeby wędliny były różowiutkie. Mięso było bardziej mięsne w smaku, niż mięso (tak działa glutaminian). Żeby wszystko było słodkie bez cukru.

ŻEBY MOŻNA BYŁO WYPRODUKOWAĆ TANIO, DŁUGO TRZYMAĆ, SPRZEDAĆ DUŻO.

Bo łatwiej jest dodać do mleka (oczywiście odtworzonego z mleka w proszku) karagenu (żeby zagęścić), dodać trochę koszenili (czerwony barwnik) oraz aromatu i nazwać produkt jogurtem malinowym, niż faktycznie przefermentować mleko i dodać malin. Tzn. może nawet nie łatwiej, tylko taniej. Więc jak widzisz, dodatki są potrzebne, żeby jak najwięcej zarobić.

Kogo wina? Nie producenta, konsumenta to!

Gdyby ludzie nie chcieli kupować dużo i tanio, nie byłoby problemu. Od ok. 30 lat Polacy zachłysnęli się zachodnim stylem życia. Wystarczyło pójść do marketu i tylko przebierać w ofertach producentów, którzy prześcigali się w oferowaniu jak najtańszych towarów. Ale niska cena nie bierze się znikąd.

Na “szczęście” lawinowy upadek na zdrowiu całej ludzkości, to był kubeł zimnej wody z lodem, który zmusił wszystkich do zastanowienia się, co jest ważne. Od jakiegoś czasu zaczyna się liczyć jakość. Dlatego w ukochanych przez rodaków dyskontach pojawiły się półki bio i oragnic. Nie wyśmiewam, sam chętnie korzystam. Skoro na opakowaniu widnieje skład bez zastrzeżeń, to możemy być spokojni, że serwujemy swoim rodzinom, swoim dzieciom coś dobrego. W końcu ktoś to sprawdza i pilnuje, żeby producenci, jak na spowiedzi, pisali samą prawdę. Takiego ch**a!

Kontrola najważniejszych dla zdrowia kontrolerów. NIK vs. Sanepid

Dla mnie najciekawszy fragment raportu, to swierdzenie, że spośród przesłanych do analizy próbek żywności Sanepid zakwestionował jakość 0,3%. Natomiast NIK 14%. Oznacza to, że na rynek mogło się przedostać ok. 50x więcej chłamu, niż powinno. Różnica ta wzięła się z tego, że Organy Inspekcji Sanitarnej bardzo lekko podchodziły np. do tego, czy żywność jest zafałszowana dodatkami, których producent nie wymienił na etykiecie. Często w ogóle tego nie badali. Sanepid rzadko też zastanawiał się nad koniecznością zastosowania danego dodatku. Często producent woli po prostu zaoszczędzić dodając chemii, niż wykonać jakiś proces technologiczny. Grzechów jest więcej.

Jak bardzo źle jedzą Polacy?

NIK faktycznie przeanalizował sprawę wielowymiarowo. Eksperci szacują, że Polak zjada przeciętnie 2kg chemii rocznie. Dziennie przyjmuje ok. 85 różnych E. Raport NIK, ku mojemu zdziwieniu, wspomina o tym, że istnieje zjawisko kumulacji dodatków do żywności oraz zjawisko synergii. To oznacza, że przyjmowanie regularnie, dużej ilości różnych substancji niesie ze sobą dużo większe szkody dla organizmu, niż mówią badania toksyczności pojedynczych substancji.

NIK wspomina też, że dużo wrażliwsze na działanie dodatków do żywności są dzieci. A to dla nich producenci starają się zrobić jak najbardziej atrakcyjne produkty.

Serio, szacun dla Najwyższej Izby Kontroli. Ten raport powinien przeczytać każdy konsument.

Jak się chronić?

Polaku, nie daj na sobie zarobić kosztem swojego zdrowia! Kupuj produkty nieprzetworzone, ze sprawdzonego źródła. Zjedzenie wędliny, czy słodyczy raz na jakiś czas Ciebie nie zabije. Ale musisz mieć dużą świadmość, że to bardzo ważne wiedzieć, co jesz Ty i Twoje dzieci. Niech nie skusi Ciebie ładne opakowanie ze sloganami typu “naturalne składniki”, “dla dzieci”. Nie słuchaj reklam. Uważaj, bo ludzie nie cofną się przed niczym, żeby zarobić (na Tobie), a zdrowie Twoje i Twoich dzieci, to nie jest żaden priorytet. Jedyne co Ciebie ochroni, to wiedza i świadomość. Ucz się, bądź bardziej świadomy i uświadamiaj bliskich.

Dodaj komentarz