Powietrze zabija w nas rodziców – zanieczyszczenie, smog i płodność

zanieczyszczenie powietrza smog płodność

Od ok. dwóch lat trwa dyskusja o ekologii. Mówi się o tym wszędzie i cały czas. Codziennie są raporty smogowe. Kolejne dyrektywy UE. W TV obrazy wysp plastiku pływającego po morzach i oceanach. W końcu się o tym mówi i coś zaczyna z tym robić. O jakieś 70 lat za późno.

Zanieczyszczenie środowiska nie jest dobre i zdrowe. “Wow, brawo panie doktorze! Nobla mu!” Nie chcę być banalny więc podzielę się z Wami przemyśleniami po lekturze, która mną trochę wstrząsnęła.

Na co dzień nikt się nie zastanawia, ile kosztuje to, że w domu ma ciepło, w gniazdkach jest prąd, wszędzie jeździ się samochodem, w lodówce jest pełno jedzenia higienicznie popakowanego w folię i pojemniki. Niby każdy wie ile wydaje na ogrzewanie, prąd, paliwo i jedzenie ale mało kto z nas ma pojęcie, ile naprawdę to kosztuje. Że trzeba doliczyć jeszcze coś. Nasza wygoda kosztuje, poza bezwartościowymi pieniędzmi, życie i zdrowie. I to wymiernie, w liczbach i statystykach. W miarę oczywiste jest, że to wszystko powoduje alergie i nowotwory. Do kosztów swojego życia doliczmy jeszcze życie i zdrowie dzieci. Które się nie urodziły. Albo urodziły się chore. Albo zachorują wkrótce. Albo urodzą chore dzieci. Albo nie będą miały dzieci w ogóle.

Polecam lekturę przeglądu państwa Wdowiak i wsp. Jest dostępna w pdf i po polsku, [link]. Pokazuje jak zanieczyszczenie powietrza zmniejsza płodność, powoduje poronienia, choroby dzieci i zmiany genetyczne.

Wielu moich bliskich jest na podobnym etapie życiowym, co ja, co my. Ślub, własne gniazdko. To może mieć każdy, jeśli się postara. Z dzieckiem już nie jest tak łatwo. Możno to sobie zaplanować, przygotować się na to i… Nic. Żadne pieniądze, żadna szkoła i praca mogą nie pomóc, kiedy organizm nie daje rady. Tylu wspaniałych ludzi, którzy byliby cudownymi rodzicami nie może doczekać się swoich potomków. Dlaczego?

Tryb życia, stres, złe odżywianie się, choroby, genetyka. Zapomnijmy na chwilę o tym. Weź głęboki wdech i… uświadom sobie, że właśnie się trochę podtrułaś/podtrułeś. Jeśli nie mieszkasz w środku puszczy białowieskiej, a być może nawet tam, nie unikniesz narażenia. Każdy wdech zabija trochę Ciebie, rodzica w Tobie, Twoje nienarodzone dziecko i nawet jego dzieci. Najbardziej mnie przeraża, że nawet gdybyśmy nagle cudowanie oczyścili świat z syfu, który narobiliśmy wraz z rodzicami i dziadkami, to jest już za późno. Epigenetyka [o niej więcej tutaj] zgubi nas i naszych potomków. Zmiany w naszym DNA, nawet jeśli nie zaszkodzą nam teraz, to mogą zostać przekazane dalej i ujawnić się u dzieci czy wnuków.

A wszystko to wina pieniędzy. Butelka PET jest tańsza, niż szklana. Folia tańsza, niż papier. Na paliwach kopalnych ktoś musi zarobić. Postęp w nauce jest tak duży, że dawno moglibyśmy się przerzucić na zielone źródła energii jak słońce, wiatr. Nawet atom nie jest taki straszny. Albo więcej kasy władować w badania zimnej fuzji albo czegoś, co sie jeszcze fizjonomom nie śniło. Ale to by odcięło dopływ tłustego hasju do ludzi wygodnie siedzących za plakietkami CEO.

Jeśli możesz, to zmień coś na lepsze. Mniej plastiku, mniej paliw, mniej syfu. Uświadom innych, głośno domagaj się dla siebie i swoich dzieci bezpiecznego miejsca do życia. Pomyśl o swoich potomkach, bo wkrótce albo nie będzie zdrowych dzieci albo nie będzie dzieci w ogóle.

1 Komentarz

Dodaj komentarz