Dziecko i pies – ryzyko vs. korzyści

IMG_20180721_182058.jpg
Moja górka. Znajdź sobie swoją, szczeniaczku!

Dwójka moich dzieci coraz lepiej się dogaduje i rozumie. Bawią się razem coraz fajniej. Chyba coraz bardziej się kochają. Dla przykładu, poziom pisku Gabrysi jest różny, w zależności kto wchodzi do pokoju. Przedstawia się to następująco: ja (tata) < dziadek (mój tata) < Borys. Od momentu rozpoczęcia rozszerzania diety Borys kocha Gabrysię. Układ idealny.

Borys jest piękny, prześmieszny i bardzo kochany. To nasz pupil, pierwsze dziecko i członek rodziny. Ale to nie jest sielanka. To bardzo ciężko doświadczony pies ze schronika. Pół roku ciężko z nim pracowaliśmy, żeby zbudować z nim więź. Ma silne zachowania stadne, nie lubi obcych. Boi się panicznie i irracjonalnie kilku rzeczy (np. odbijającego się, jasnego światła). Gabrysię traktuje, jak szczeniaczka, ale ważne, że wie, że jest częścią stada. Trochę z ciekawością i troską, trochę z dystansem, bo np. wie, że może nagle dostać od niej po nosie. Gabi kocha naszego i inne pieski. Myślę, że dobrze się dzięki Borysowi rozwija.

Czy dziecko rozwija się lepiej z psem?

Czy dobrze mieć psa, mając dziecko? Badania pokazują, że pozytywny wpływ posiadania psa na dziecko jest bardzo duży, ale to widać szczególnie dobrze przy dzieciach 10-15 l. Uczą się lepiej, są pewniejsze siebie, mniej podatne na depresje i zaburzenia społeczne [proponuję przeczytać bardzo ciekawy artykul, link]. A co z takim rocznym pełzakiem? Dość wyraźny jest wpływ na układ immunologiczny. Noworodki z psami w domu rzadziej mają problemy z alergia, atopią, czy egzemą [link]. Bardzo ciekawe jest też, że posiadanie futrzastego zwierzaka zmienia w korzystny sposób mikrobiotę dziecka, chroniąc je przed atopią (kolejny dowód, inne badanie) i nawet otyłością [link]. Moja żona zwróciłaby pewnie uwagę na mnogość bodźców sensorycznych, jakie zwierze dostarcza dziecku, stymulując tym jego rozwój. W moim dzieciństwie brakowało psa i teraz wiem, ile przez to straciłem. Chcę, żeby moje dzieci wiedziały jaka wspaniała jest więź z takim przyjacielem.

Czy pies jest niebezpieczny dla dziecka?

Oczywiście, że nie możemy być pewni, jak zwierze zareaguje na dziecko. Wiedząc jak nieufny, terytorialny i nieprzewidywalny jest Borys zawsze musimy kontrolować sytuację. Dopóki Gabi się nie przemieszczała, byliśmy spokojni. Teraz często sama podchodzi do pieska, cieszy się do niego (czytaj: krzyczy piskliwie na niego i okłada go zabawkami) albo próbuje przy nim wstawać. Borys jest wspaniałym starszym bratem i jest bardzo cierpliwy. Wiem, że może przyjść taki moment, że przestanie uważać ją za szczeniaczka i zacznie traktować ją, jako pełnoprawnego członka stada. To będzie groźny moment, bo ten biało-rudy kudłacz będzie próbował okazać jej swoją wyższość w hierarchii. Może być też zmęczony i nie chcieć się bawić, a dziecko może tego nie zrozumieć. Wtedy może być groźnie i będzie konieczna nasza interwencja.

Co zrobić, żeby dziecko mogło rozwijać się z psem?

Nie jestem behawiorystą, na psach staram się znać od niedawna (3 lata). Od razu trafił mi się ekstremalny przypadek, bo sam go sobie wybrałem. Ale wszystko staram się robić, jak najbardziej świadomie.

Zdecydowaliśmy się najpierw na psa, potem na dziecko. Kiedy Panna Nienormalna była w ciąży nic się nie zmieniło. Borys nie został odsunięty na dalszy plan. Jest psem domowym, z całym bagażem tego faktu (bród i sierść WSZĘDZIE!!!). Cały czas był i jest naszym ukochanym pupilem. Tak samo po narodzinach Gabrysi.

Borys nigdy nie był izolowany od Małej. Gdy tylko przywiozłem ją do domu, Borys po nas wyszedł i przyprowadził nowego członka stada do swojego domu. Dokładnie i z ciekawością ją obwąchał. Nigdy nie był przeganiany od dziecka, nie zabranialiśmy mu wchodzić do pokoju, gdzie jest Gabi, kłaść się przy łóżeczku, gdzie śpi. Dostawał jej stópki do lizania. Często mając ją na rękach, czy kolanach głaskaliśmy go. Gabrysia nigdy nie była dla niego konkurencją i zagrożeniem, a wręcz miała mu się kojarzyć dobrze (tutaj super sprawdzają się wspólne spacery, Borys na widok wózka wie, że idziemy w świat). Wydaje mi się, że to ważne.

Kiedy zaczęła się przemieszczać i jeść ich relacje weszły na wyższy poziom- jedząca Gabrysia stała się Borysowym centrum wszechświata, teraz doszło już do tego, że świadomie go karmi swoimi kąskami 😉 pies nie narzeka, co widać po jego wadze ;D

To od Was zależy, czy wpuścicie do swojego życia kudłate stworzenie. Ta decyzja nie powinna być powodowana modą, zachciankami, naleganiem dziecka, ani chwilowym kaprysem. To żywe stworzenie widzi w Was rodzinę, stado i ufa, że już z Wami zostanie. Na przyjęcia psa do rodziny, trzeba się odpowiednio przygotować, potrzeba nieco czasu, by zbudować tą relację i układy w stadzie, żeby się wzajemnie pokochać. Tak, pies także potrzebuje tego czasu, ale bądźcie pewni, że gdy już zdobędziecie jego zaufanie, miłość, będzie to jedno z najgłębszych uczuć, którymi ktokolwiek Was i Wasze dziecko obdarzył 😉

Czy po Waszym domu biega czworonożne stworzenie? Może macie na stanie kogoś innego niż psa? Kot, chomiczek, żółw, a może szczurki? 😉 (my mieliśmy wcześniej chomika, myszoskoczki i szczury). Jakie są Wasze przemyślenia w kwestii zwierząt i dzieci? Macie jakieś rady na czas, gdy Gabi zacznie “za bardzo” kochać Borysa?

Dodaj komentarz